Co my wam wszyscy zrobiliśmy...?

Od czasu zamknięcia drzwi Domu Dziennego Pobytu "Pogodna Jesień" minęło już sporo czasu. Raz spotkana w parku seniorka płacząc opowiadała o odczuciach seniorów, o sytuacji z Panią Alą. Opowiadała też o wspaniałych przeżyciach i czasie spędzonym w tym miejscu. Dla osoby starszej cała ta sytuacja jest dramatem, bowiem to było jedyne miejsce, gdzie mogły się spotkać, spędzić czas w rodzinnej atmosferze i tego póki co, nie ma. Teraz jest pustka...


Czas mija i w ostatnią sobotę spotkana inna osiedlowa seniorka z którą często rozmawiam podczas spacerów z psami. Znów łzy bezsilności, pustki i smutku. Ponad półgodzinne opowiadanie o wspólnych przeżyciach w Pogodnej Jesieni, wspólnie z innymi seniorami i Panią Alą. Wiele wycieczek, koncertów i przedstawień oraz pytania: czy dlatego, że "nasz dom" powstał za poprzedniego burmistrza, musi być teraz obiektem takich działań, które uderzają w nas seniorów, którzy budowali go przez prawie 10 lat? Czy zamiast naszej Ali z którą mogłyśmy "konie kraść" będzie wstawiona córka Pedra, której nie chcemy? Niech pan nie pyta, kto to Pedro, niech się pan sam domyśli bo to chyba trudne nie jest. Niech pan zapyta innych seniorów jak się zachowywał u nas on sam- mi samej słów brakuje. Panie Tomku, my nie jesteśmy artystkami, aktorkami, naukowcami, każdej z nas zostało ileś tam tej jesieni życia, ale czas spędzony w Pogodnej Jesieni dawał nam to, że czułyśmy się tymi artystkami, aktorkami czy naukowcami. Nie zawsze wszystko wychodziło, ale dawałyśmy wiele serca, aby było jak najlepiej, a teraz? Co mamy teraz? Co będzie dalej? Czy będziemy otoczone przez jedną rodzinę? Proszę zapytać się tych wszystkich wypowiadających się na temat Pani Alicji, ile razy byli w naszym domu, co dla niego zrobili. Sama to zrobię, jak spotkam tę radną co się dziwiła, że Pani Alicja z nami pracowała za wynagrodzenie. A co? Kamienie miała jeść? Niech ta młoda zapyta seniorów do której godziny trwały przygotowania do występów, ile czasu i sił w to wkładałyśmy. To wszystko dla mieszkańców, ale teraz, gdy spotkałyśmy się z kilkoma z nas, stwierdziłyśmy, że już nie widzimy sensu, że nasza praca została zniszczona a seniorzy są już nikomu niepotrzebni. My same nie chcemy być też tłem dla tych, którzy na uroczystości 10. lecia będą "świecić tyłkami" i robić sobie zdjęcia udając, ile to oni dla seniorów zrobili.
Myślałam, że nie dożyję tego co się dzieje. Najpierw plucie na Stasia, a teraz na Alę. Co oni wam zrobili? Co my wam wszyscy zrobiliśmy...?


Tomasz Giełda

 

 

 

Przeczytaj również

Popularne