Kupili, wypożyczyli czy testowali a w końcu oddali

Urządzenie mające na celu kontrolę stanu zdrowia osób chcących wejść do bukowskiego urzędu miasta oraz kontrolę posiadania założonej maseczki okazało się niewypałem. Powód? Ciężko stwierdzić czy to wpływ niezadowolenia ludzi czy urządzenie okazało się nieodpowiednie, choć według początkowego komunikatu i przekazywanych radnym informacji miało być super. Jeszcze w sierpniu burmistrz Paweł Adam podejmował temat zakupu na jednym z posiedzeń bukowskiej Rady Miasta i Gminy Buk a następnie 28 sierpnia 2020 roku poinformował na oficjalnym profilu burmistrza:

 

Pierwsze testy nowego systemu dostępowego już za nami ????
Od najbliższego poniedziałku w holu urzędu będzie obowiązywała zdalna kontrola temperatury ciała oraz obowiązkowa dezynfekcja rąk. Nowy, zautomatyzowany system dostępowy produkcji Czysta Polska pozwoli wykryć osoby z objawami infekcji, a system bramek przepuści jedynie osoby bez podwyższonej temperatury oraz noszące maseczki
 
 
do czego załączono stosowne zdjęcia:


"Zakup" był również wpisany w uchwałę budżetową i ma to odzwierciedlenie w stosownej dokumentacji.
 
 
Może by wszystko było ech i ach, jednak zakup nie spodobał się setkom ludzi, którzy wyrazili, czasem w mało wyszukany sposób swoją dezaprobatę poprzez komentarze na wspomnianym profilu facebookowym https://www.facebook.com/paweladam.buk
 
Wśród niezadowolonych byli również mieszkańcy gminy Buk, którzy nie widzieli sensu zakupu takiego urządzenia i uważali je za zbędny wydatek, ale też wskazywali inne ważniejsze cele wydatkowania gminnych środków oraz ochrony dzieci w szkołach. Właśnie- zakupu czy jednak "udostępnienia na testy". Pytanie wcale nie jest bezzasadne, bowiem w momencie gdy okazało się, że nie ma przyzwolenia na takie wydatki, wersja z zakupu zmieniła się na stałe w wersję testów i to mimo tego, że testy przecież zostały zakończone zapewne pomyślnie o czym świadczy powyższy cytat wpisu burmistrza oraz środki przeznaczone na zakup.
W tej sprawie stosowne pismo skierowała również jedna z mieszkanek i uzyskała odpowiedź, że to jednak nie zakup lecz...testy. Jak to się ma do pierwszej wersji o zakupie i stosownych wpisach w budżecie, każdy widzi. Szkoda tylko, że burmistrz nie potrafił przyznać się, że to była błędna decyzja i się zwyczajnie z niej wycofuje, wszak błądzenie rzecz ludzka. Wtedy sprawa by była jasna, a tak lawirowanie pomiędzy "odpowiednimi" wersjami nie wygląda za dobrze i przypomina wycieczkę do Rzymu, gdzie przewodniczący rady według pierwszej wersji jechał jako przewodniczący a za chwilę jako członek chóru.
Ostatecznie, urządzenie zniknęło z holu bukowskiego urzędu miasta. Cała ta sytuacja pokazuje, że ludzie jednak mogą mieć wpływ na wydarzenia i to nie tylko podczas wyborów, kiedy to kandydaci obiecują prawie wszystko.

Poniżej treść zapytania mieszkanki i odpowiedzi z bukowskiego UM.
 
 foto: www.facebook.com/paweladam.buk

Przeczytaj również

Popularne