Sery z pasją z Dobieżyna

Czy musimy jeść jedzenie wyprodukowane w wielkich korporacjach, zawierające ulepszacze i różne niechciane dodatki? Okazuje się, że nie. Są mali, często regionalni producenci, którzy naturę, smak i zdrowie stawiają na pierwszym miejscu. Skuszeni dobrymi opiniami na temat serów z Dobieżyna, wybraliśmy się tam, by odwiedzić SERce Jadzi, gdzie powstają smaczne serowe cuda. Tuż po przybyciu powitał nas, machając wesoło ogonkiem mały psiak o imieniu Dingo, ale za chwilę pojawiła się Agata Króliczak, czyli jedna z winowajczyń całego pozytywnego zamieszania. Oczywiście, wcześniej umówiliśmy się na rozmowę, którą prowadziliśmy w pięknych, stylowych pomieszczeniach.

Red. SERce Jadzi, powiedz proszę, jak to się wszystko zaczęło?

A.K.: Zaczęło się wszystko przez pandemię koronawirusa, która zweryfikowała wszystko. Generalnie ser jest robiony od zawsze, bo moja mama robiła ser i zawsze wokół tzw. komina ludzie go nabywali od mamy, ale przyszedł ten czas pandemii, byliśmy pozamykani w domach i mama też była a mleko jak wiadomo doi się dwa razy dziennie co daje około 100 litrów dziennie z 7 krów i ser jest robiony codziennie. Przez koronawirusa to wszystko zalegało. Ja również nie chodziłam do pracy i pomyślałam, że szkoda tego wszystkiego: mleka, serów i pracy mamy, więc pomyślałam, że zrobię kilka zdjęć, opiszę i wstawię do internetu na grupę facebookową Buk kupię sprzedam, nie mając pojęcia czy ktoś się zainteresuje. Byłam raczej przekonana, że przejdzie to zupełnie niezauważone, jednak bardzo się zdziwiłam, bowiem odzew był bardzo szeroki. Ludzi pytali w wiadomościach jak i gdzie można kupić sery i z tygodnia na tydzień poprzez internet, ale przede wszystkim z polecenia przez tzw. pocztę pantoflową zainteresowanie rosło. Wtedy przyszedł pomysł, żeby to wszystko bardziej zebrać, ale wtedy nie wiedziałam czy i kiedy wrócę do pracy w której ostatni raz byłam w połowie marca, więc przy pomocy takiej jednej duszyczki, mojej wspaniałej przyjaciółki postanowiłam postawić jednak na sery bo stwierdziłam, że dwóch rzeczy, czyli pracy zawodowej i Serca Jadzi bym nie dała rady pogodzić a to, co będę robić, chcę robić jak najlepiej. Powstał więc pomysł założenia profili na facebooku i Instagramie, gdzie chciałam pokazywać i opisywać wszystko co związane z serami, ale też pokazać wieś i to, co się na niej dzieje, tą całą otoczkę. Możesz więc zobaczyć co się robi, czym się karmi zwierzęta i jak one żyją. Chciałam również pokazać pracę kobiet na gospodarstwie a łatwo nie jest. Tak to się zaczęło.

Red. Skąd pomysł na nazwę SERce Jadzi?

A.K.: Nad nazwą długo myślałam i tutaj też pomogła wspomniana wcześniej przyjaciółka. Jadzia, wiadomo to imię mojej mamusi, a serce, po prostu oddaję temu wszystkiemu całe serce. To moja pasja i robię wiele by ją rozwijać.

Red. Jaki jest odbiór obrazu polskiej wsi? Pytam, bo widziałem na Twoich profilach niesamowicie piękne zdjęcia w swojskiej scenerii i przeczytałem wiele ciekawych informacji. Powiem szczerze, odwiedzając Twoje media, można się poczuć jakbym tam był.

A.K. Zainteresowanie jest bardzo wielkie i szczerze mówiąc przerosło moje oczekiwania. Widać, że ludzie chcą takich informacji i chcą wiedzieć jak się produkuje sery, ale też jak się żyje na polskiej wsi, co się tam robi. Zamieszczam kolejne zdjęcia moich serów, zwierząt, ale też są ujęcia z pola, stodoły i zauważyłam, że spotyka się to ze sporą interakcją od ludzi, którzy oglądają, piszą pozytywne komentarze, ale też dopytują o różne sprawy, co mnie cieszy, bowiem dzięki temu widzę sens mojej pracy a zarazem hobby.

Red. Kto Cię nauczył robić sery? Zakładam, że mama.

A.K. Oczywiście, że uczyłam się od mistrzyni w tym fachu, przecież mama te sery robiła codziennie i cały czas miałam je na wyciągnięcie ręki, ale też sama się rozwijam. Niedawno wzięłam udział w świetnych warsztatach w Krzeszowie na Dolnym Śląsku w Wańczykówce, która jest gospodarstwem ekologicznym. Piękne naturalne tereny, wspaniałe widoki i właściciel, pan Wańczyk, można powiedzieć guru polskiego serowarstwa. Na tych warsztatach dużo się działo. To były 3 dni spędzone ze wspaniałymi ludźmi, podczas których bardzo dużo się nauczyłam. Pan Wańczyk przekazał nam wiele fachowych porad związanych z serowarstwem a biorąc pod uwagę jego wieloletnie doświadczenie i renomę, wiele zyskałam, bowiem jak zaczęłam nową wiedzę wykorzystywać u siebie, zauważyłam, że wszystko wychodzi jeszcze lepiej a to powoduje, że jestem szczęśliwa i mam jeszcze większy zapał do pracy. Oprócz mnie, na warsztatach było jeszcze 10 innych osób co oznacza 10 ciekawych osobowości i z większością do dziś się kontaktujemy. Można nawet powiedzieć, że nawiązała się między nami przyjaźń. Ciekawostką jest, że na 11 osób tylko 3 miały gospodarstwa. Wśród uczestników  była np. policjantka, która za rok przechodzi na emeryturę. Jej pasją stały się sery na produkcję których mleko pozyskuje od gospodarza. Niedawno zrobiła sobie serowarnię, ale tak robiła sery na garnku w swoim mieszkaniu w bloku. Teraz wspólnie jedziemy do Wrocławia, gdzie w dniach 9- 11 października odbędzie się wielkie Serwowanie. To duża impreza podczas której oprócz wystawy, odbędzie się wiele warsztatów i szkoleń co oznacza, że poznam kolejne tajniki produkcji serów. W listopadzie znów wybieram się do Wańczykówki uczyć się robić goudy. Mam wprawdzie recepturę, jednak chcę poczuć to namacalnie. To, czego się nauczę wykorzystam u siebie i tym samym w mojej ofercie dojdą kolejne sery a ja będę miała satysfakcję, że nauczyłam się czegoś nowego.

Red. Teraz jakie sery robicie i jak się je robi?


A.K. Obecnie robimy sery podpuszczkowe do których dodajemy kultury bakterii i podpuszczkę (enzym z żołądka cielaka- red), dzięki czemu jest kremowy i dłużej może leżeć. Ten ser jest w przyprawach. Dodajemy do nich curry, pietruszkę, oregano, sól morską, czosnek i pieprz biały. On jest zupełnie inny niż twaróg. To jest ten, który przed chwilą właśnie jadłeś. Robimy też fetę, czyli ten po który sięgnąłeś na początku. Do niego również dodajemy kultury bakterii i podpuszczkę, ale jest on dodatkowo solankowany. Wszystko od niej zależy i musi być odpowiednia żeby wydobyć z niej pełnię smaku. Ciekawostką jest, że w naszym regionie przyjęła się feta bez przypraw a w innych regionach ludzie wolą z przyprawami i np. pan Wańczyk dodawał do fety właśnie przyprawy.

Red. Aż trudno uwierzyć, bo porównując Twoją fetę ze sklepową, czuć ogromną różnicę w smaku, nie rozwala się, no i nie jest taka sucha. Przejdźmy do kolejnych serów.

A.K. Twoje odczucia są podobne do tych, jakie mają też inni ludzie, którzy jej spróbowali, cóż- natura. Kolejnym serem jest klasyczny twaróg, czyli SERce Jadzi. Powstaje tylko z mleka, ale on jest również z suszonymi pomidorami, bazylią i czosnkiem oraz w innej wersji z dodatkiem czarnuszki, żurawiny i orzechów włoskich. Zdradzę, że te pierwsze połączenie okazało się hitem, choć drugie ma również swoich wielbicieli.

Mamy jeszcze ser smażony, czyli wspomniany twaróg, smażony na patelni. Tego jeszcze nie próbowałeś. Mama ma do niego świetną rękę i robi go najlepszego.

Do tego dojdzie wspomniana gouda, czyli żółty ser twardy, długo dojrzewający. Musi on leżakować kilka miesięcy i regularnie trzeba go przekładać. Po listopadowym szkoleniu planuję kupić wszystko co potrzebne do jej robienia i zacznę próbować.  Jeszcze kiedyś chciałabym się nauczyć camemberta, ale na to przyjdzie czas, ponieważ to naprawdę wyższa szkoła jazdy.

Red. Aż kusisz bo sery pleśniowe są moimi ulubionymi i mam nadzieję, że przyjdzie czas, że zaczniesz je robić. Powiedziałaś już jakie macie sery, ale powiedz czy wystarczy wymieszać składniki, dodać ewentualnie przyprawy, uformować i ser gotowy?

A.K. Nie, tak łatwo nie jest. Cały proces jest bardziej skomplikowany. Owszem, składniki trzeba dodać, jednak nie wszystkie na raz lecz w odpowiednim czasie i wszystkich kolejnych kroków trzeba pilnować, co oznacza, że mój dzień, który trwa od wczesnych godzin porannych do czasem późnej nocy wyznaczają sery i zegarek z pomocą którego pilnuję czasu i wykonuję kolejne czynności. Dzięki zachowaniu odpowiednich procesów zgodnych z recepturą sery mają odpowiedni smak, wygląd i konsystencję. To nie jest produkcja przemysłowa, gdzie wszystkiego pilnują komputery. Ja w swoją małą manufakturę wkładam serce, bowiem stawiam na jakość. Nie chciałabym, aby komuś nasze sery nie smakowały i dlatego między innymi wszystkie sama próbuję.

Red. Siedzimy tutaj, ja podjadam te pyszne sery i zaraz się skończą, ale powiedz mi czy sama wszystko robisz, czy ktoś Tobie pomaga.

A.K. W produkcję serów zaangażowana jest cała rodzina. Tata zajmuje się krowami i wszystkimi zagadnieniami z nimi związanymi, natomiast ja z mamą zajmujemy się samymi serami i robimy wszystko, aby były jak najlepsze. Wspólnie z rodzicami tworzymy zgrany team, dzięki czemu możemy zaspokajać oczekiwania ludzi. Cieszy nas, że klienci wracają, ale chyba jeszcze bardziej ciesz to, że polecają nas innym. To buduje i powoduje, że widzimy sens naszej pracy a uważam, że każda praca powinna mieć cel i sens. To się udało. Zawsze chciałam robić coś, co przyniesie mi satysfakcję i mogę stwierdzić, że to jest właśnie to.

Red. Mówiłaś o szkoleniach, które są bardzo ważne, ponieważ uczymy się na nich rzeczy, które wdrożymy u siebie. Czy oprócz nich planujesz jakieś inne działania związane z rozwojem SERca Jadzi?

A.K. Oczywiście, planuję na miejscu otworzyć sklepik, aby ludzie mogli przyjść, zobaczyć te produkty, wybrać i je kupić. Zawsze pojawią się też różne pytania na temat serów i z przyjemnością na nie odpowiem. Przychodzi też zima, okres z niesprzyjającą pogodą, tak jak dzisiaj deszcz a chcę, aby klienci wiedzieli, że w Dobieżynie jest sklep, gdzie można kupić dobre, świeże i naturalne sery. Będę starać się również o dotację na wyposażenie SERca Jadzi. Prowadzę swoją działalność w ramach Rolniczego Handlu Detalicznego i dla takich osób są te dotacje przeznaczone. Przeznaczę ją na rozwój warsztatu pracy, zakup nowych i nowoczesnych urządzeń, więc mam nadzieję, że się uda.

Red. Na pewno ludzie pytają, czy Twoje sery są bezpieczne. Opowiesz o tym?

A.K. Oczywiście, wszystko jest pod kontrolą lekarzy weterynarii. Każdą czynność wykonuję z przestrzeganiem zasad higieny, sztuki serowarskiej i bezpieczeństwa związanego z produkcją żywności. To bardzo ważne, ponieważ nie wyobrażam sobie robić coś, co może spowodować jakiekolwiek kłopoty konsumentom serów.

Red. Cały czas mówimy o serach bo to clou tego wszystkiego, ale słyszałem, że oprócz serów masz w ofercie inne skarby wsi.

A.K. Wiadomo, że wieś to wspomniane krowy, ale też kury i co za tym idzie mleko, masło i jajka. W sezonie mamy jeszcze warzywa, ale teraz mamy już jesień, więc już ich nie ma.

Red. Gdzie można kupić Twoje sery? Na pewno tutaj na miejscu.

A.K. Tak, dom to główne miejsce, gdzie można je odebrać. Wcześniej tylko trzeba złożyć zamówienie za pomocą facebooka, telefonicznie lub poprzez instagram i umówić się na odbiór. Staram się zawsze wszystko mieć, jednak schodzą mi duże ilości produktów i może się okazać, że akurat w danym dniu czegoś już nie ma, ale jak wspomniałam wcześniej, sery są robione codziennie, więc to kwestia w zasadzie jednego dnia żeby uzupełnić zapasy. W poniedziałki i piątki jestem też na targowisku w Buku, natomiast we wtorek, środę i sobotę na placu w Dopiewie. Dowozimy też sery do klientów i tak ja np. w poniedziałek jestem w Tarnowie Podgórnym, Skórzewie i Wysogotowie, natomiast mama ma drugą stronę i zajmuje się Grodziskiem Wielkopolskim, gdzie jest we wtorek, Nowym Tomyślem (środy) oraz Stęszewem gdzie jeździ w czwartki. Mama też sprzedaje na rynku łazarskim w soboty. Sporo tych klientów do których rozwozimy sery trafia do mnie poprzez wspomnianą pocztę pantoflową, co oznacza, że sery smakują ludziom co bardzo cieszy.

Red. A co z Opalenicą? Wydawałoby się, że to oczywiste miejsce skierowania swojej oferty.

A.K. Mam kilku klientów z gminy Opalenica z polecenia i mediów społecznościowych, ale z racji, że dzień targowiska pokrywa się z Dopiewem, nie jestem w stanie być w dwóch miejscach na raz.

Red. Słuchając Cię, zauważyłem, że o wszystkim mówisz z pasją. Czy oznacza to, że to przedsięwzięcie stało się Twoją pasją?

A.K. Tak, zdecydowanie to dobrze ująłeś. To jest moja pasja. Wprawdzie, jak mówiłam zajmuje to sporo czasu, który dzielę pomiędzy rodzinę i pracę, ale uwielbiam to robić, nawet mimo tego, że odbywa się to kosztem innych np. biegania podczas którego przychodziły mi różne ciekawe pomysły. Bardzo jednak lubię to co robię i oby to trwało jak najdłużej. Mam plany z tym związane o których rozmawialiśmy i jak już się uda to wszystko wdrożyć, będę jeszcze bardziej szczęśliwa.

Red. Agata, dziękuję za rozmowę, cieszę się, że mogliśmy porozmawiać a ja mogłem dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy. Mam nadzieję, że pokażesz mi jeszcze swój warsztat pracy. Życzę Tobie, aby wszystko się udało i Twoje sery zdobywały rzesze zadowolonych klientów.

A.K. Oczywiście, przejdziemy do miejsca powstawania moich serów i zwiedzimy całe gospodarstwo. Również dziękuję za odwiedziny. Cieszę się, że nasza praca zdobywa uznanie w oczach klientów a marka SERce Jadzi jest ludziom coraz bardziej znana.

Lokalizacja SERca Jadzi:
Dobieżyn ul. Podgórna 10
64- 320 Buk

Telefon: 785616411

Profil facebookowy- TUTAJ

Profil na Instagramie- TUTAJ.

 

Zapraszamy do obejrzenia wspaniałej galerii zdjęć autorstwa Agnieszki z migawka.eu

 

 Bardzo miło wspominam wizytę u Agaty. Sposób w jaki opowiadała o serach i o tej całej otoczce sprawiła, że poczułem się częścią tego całego przedsięwzięcia i całego gospodarstwa. W jej głosie można było zauważyć wielka pasję, która wprawdzie zabiera sporo czasu to jednak powoduje, że Agata widzi sens w tym co robi. Na zakończenie wizyty, już po zwiedzaniu gospodarstwa otrzymałem paczuszkę z kilkoma produktami SERca Jadzi i przyznam, że długo w domu nie wytrzymały i na drugi dzień zwyczajnie się skończyły. Zachęcam gorąco do spróbowania produktów Agaty bo warto poczuć ten wspaniały smak.

Rozmawiał Tomasz Giełda

 

Przeczytaj również

Popularne